Wzrost cen AGD w 2026 roku? UE wprowadza nowy podatek

wzrosną ceny agd - podatek cbam

Od 1 stycznia 2026 roku w życie wchodzi kolejny etap unijnego mechanizmu CBAM, czyli tzw. granicznego podatku węglowego. Dla polskich konsumentów oznacza to przede wszystkim jedno – wyższe ceny sprzętu AGD. Pralka, która dziś kosztuje 1800 złotych, może być droższa nawet o 150-200 złotych. Najbardziej ucierpią osoby planujące zakup produktów importowanych z Chin, Turcji czy Indii.

  • Od 1 stycznia 2026 roku importerzy sprzętu AGD z krajów spoza UE będą musieli kupować specjalne certyfikaty CBAM, odpowiadające emisjom CO2 powstałym podczas produkcji
  • Ceny pralek mogą wzrosnąć o 150-200 złotych, a lodówek nawet o 250 złotych
  • Najbardziej podrożeją produkty marek Haier, Midea, Beko oraz w pełni importowane modele Samsunga i LG
  • Mechanizm CBAM ma wyrównać koszty produkcji między europejskimi a azjatyckimi producentami i zapobiec „ucieczce emisji”
  • Produkty AGD składają się w 60-70% ze stali i aluminium, co czyni je głównymi kandydatami do objęcia nowym podatkiem
  • Podwyżki mogą być widoczne już w trakcie 2026 roku lub gwałtownie na początku 2027 roku

Czym jest podatek CBAM i dlaczego może uderzyć w Twój portfel?

CBAM to skrót od angielskiej nazwy Carbon Border Adjustment Mechanism, jest to mechanizm dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji CO2. W praktyce oznacza to, że produkty sprowadzane spoza Unii Europejskiej – szczególnie te zawierające dużo stali, żelaza czy aluminium – będą obciążone dodatkową opłatą odzwierciedlającą koszt emisji dwutlenku węgla podczas ich produkcji.

Choć CBAM nie jest technicznie podatkiem, dla konsumentów działa dokładnie jak podatek – produkty po prostu będą droższe. Importerzy będą musieli kupować specjalne certyfikaty CBAM, których cena będzie powiązana z ceną uprawnień do emisji CO2 w unijnym systemie EU ETS. Te dodatkowe koszty niemal na pewno zostaną przerzucone na ceny końcowe w sklepach.

System został wprowadzony pilotażowo już w październiku 2023 roku, ale do końca grudnia 2025 trwa okres przejściowy, w którym firmy muszą jedynie raportować emisje bez ponoszenia opłat finansowych. Od 1 stycznia 2026 roku zaczyna się okres docelowy – importerzy będą musieli faktycznie płacić za certyfikaty, a pierwsze rozliczenia nastąpią w 2027 roku.

Dlaczego AGD drożeje akurat teraz?

Dotychczas CBAM obejmował głównie surowce: stal, żelazo, aluminium, cement, nawozy, wodór i energię elektryczną. Od stycznia 2026 roku Komisja Europejska planuje rozszerzyć ten mechanizm na około 180 produktów przetworzonych, w tym sprzęt AGD i części samochodowe. A to właśnie pralki, lodówki, zmywarki i inne duże urządzenia znajdują się na samym szczycie listy.

Przeczytaj także:  Samsung SmartThings w AGD – co to jest i jak działa?

Dlaczego? Bo te urządzenia składają się nawet w 60-70% ze stali i aluminium. To właśnie te metale generują ogromny ślad węglowy podczas produkcji, szczególnie gdy energia pochodzi z paliw kopalnych, jak ma to miejsce w Chinach czy Turcji.

Europejscy producenci już od dawna płacą wysokie ceny za emisje CO2 w ramach unijnego systemu EU ETS. To oznacza, że stal wyprodukowana w polskiej hucie jest droższa, bo w jej cenie zawarte są koszty uprawnień do emisji. Tymczasem konkurenci w Azji czy Turcji korzystają z taniej, wysokoemisyjnej stali i mogą sprzedawać gotowe pralki do Europy bez żadnych dodatkowych opłat klimatycznych. Bruksela uznała, że to nieuczciwa konkurencja i postanowiła zamknąć tę lukę.

O ile dokładnie podrożeją pralki i lodówki?

Producenci szacują, że pełne wdrożenie opłat węglowych podniesie koszt produkcji urządzenia o 5-10%. W praktyce oznacza to:

  • Pralka kosztująca dziś 1800 złotych może być droższa o 150-200 złotych
  • Lodówka za 2500 złotych podrożeje o około 250 złotych
  • Zmywarka za 2000 złotych wzrośnie w cenie o 100-200 złotych

Skala podwyżek będzie zależeć od dwóch głównych czynników. Po pierwsze, od tego, jak dużo CO2 powstaje podczas produkcji w danym kraju – im bardziej „brudna” energia, tym wyższe opłaty. Po drugie, od aktualnej ceny uprawnień do emisji w systemie EU ETS, która obecnie oscyluje wokół 80-100 euro za tonę CO2.

Które marki AGD będą najdroższe?

Najbardziej odczują podwyżki marki, które nie prowadzą produkcji w Unii Europejskiej i importują gotowe urządzenia z krajów o wysokiej emisyjności produkcji. Na czele listy znajdują się:

Chińscy giganci:

  • Haier – jeden z największych producentów AGD na świecie
  • Midea – ogromny koncern, który produkuje także dla innych marek

Tureckie koncerny:

  • Beko – popularna marka w Polsce
  • Grundig – marka należąca do tureckiego Arçelik

Częściowo importowane marki globalne:

  • Samsung – modele importowane z azjatyckich fabryk będą droższe
  • LG – podobnie jak Samsung, w pełni importowane serie odczują podwyżki

Warto też zwrócić uwagę na polską Amicę, która ściąga z Chin i Turcji lodówki, zmywarki, pralki, suszarki oraz część okapów i małego AGD. Również ta marka prawdopodobnie będzie musiała podnieść ceny importowanych produktów.

Z drugiej strony, produkty montowane w fabrykach europejskich – na przykład niektóre modele pralek Bosch czy Miele produkowane w Niemczech – będą relatywnie tańsze, bo ich producenci już płacą za emisje w ramach systemu EU ETS.

Dlaczego Chiny i Turcja zapłacą najwięcej?

Mechanizm CBAM został zaprojektowany tak, aby dotknąć przede wszystkim kraje o wysokim udziale paliw kopalnych w produkcji energii. Na szczycie tej listy znajdują się:

Chiny – potęga w produkcji AGD, ale energia pochodzi tam głównie z węgla. To oznacza gigantyczne emisje CO2 na każdą tonę wyprodukowanego metalu. Produkty stamtąd będą obciążone najwyższymi opłatami CBAM.

Przeczytaj także:  Xiaomi Smart Home – sterowanie małym AGD z jednej aplikacji

Turcja – dynamicznie rozwijający się hub produkcyjny dla Europy, ale wciąż mocno uzależniony od paliw kopalnych. Tureckie koncerny AGD również odczują wzrost kosztów.

Indie – kolejny duży gracz na rynku produkcji przemysłowej o wysokiej emisyjności energetyki.

Dla porównania, kraje takie jak Norwegia czy Islandia, które produkują energię głównie z odnawialnych źródeł, będą obciążone znacznie niższymi opłatami. To część unijnej strategii na zachęcenie globalnych partnerów handlowych do inwestowania w czystsze, niskoemisyjne technologie produkcji.

Jak działa mechanizm CBAM w praktyce?

Od 1 stycznia 2026 roku każdy importer produktów objętych CBAM będzie musiał:

  1. Uzyskać status „upoważnionego zgłaszającego CBAM” w krajowym rejestrze
  2. Wykazać, ile emisji CO2 powstało przy produkcji importowanych towarów
  3. Kupić odpowiednią liczbę certyfikatów CBAM, których cena będzie ustalana na podstawie średniej tygodniowej ceny uprawnień EU ETS
  4. Co roku składać deklarację i rozliczać się z nabytych certyfikatów

Jeden certyfikat CBAM odpowiada jednej tonie emisji CO2. Jeśli więc pralka została wyprodukowana z wykorzystaniem stali, której produkcja wygenerowała 0,5 tony CO2, importer będzie musiał kupić 0,5 certyfikatu CBAM.

Istotne jest też to, że jeśli producent w kraju pochodzenia już zapłacił za emisje CO2 (na przykład w lokalnym systemie handlu emisjami), ta kwota może zostać odliczona od zobowiązania CBAM. W praktyce jednak większość krajów azjatyckich nie ma takich systemów albo są one znacznie mniej restrykcyjne niż europejski EU ETS.

Kiedy dokładnie pojawią się podwyżki?

Choć mechanizm CBAM w pełni startuje 1 stycznia 2026 roku, pierwsza sprzedaż certyfikatów nastąpi dopiero w lutym 2027 roku. Co to oznacza dla cen?

W trakcie całego 2026 roku importerzy będą gromadzić zobowiązania związane z emisjami, które spłacą jednorazowo w 2027 roku. To stwarza dwa możliwe scenariusze:

Scenariusz 1: Firmy stopniowo podnosą ceny już w 2026 roku, aby zgromadzić środki na pokrycie przyszłych zobowiązań. To bardziej prawdopodobny wariant, bo pozwala rozłożyć podwyżki w czasie.

Scenariusz 2: Część branży zostawi podwyżki na początek 2027 roku, co może spowodować gwałtowny skok cen, gdy nadejdzie termin płatności za certyfikaty.

Niezależnie od tego, który scenariusz się sprawdzi, konsumenci odczują wzrost cen. Pełny koszt emisji w systemie CBAM ma zostać osiągnięty dopiero w 2034 roku, gdy wygasną wszystkie darmowe przydziały uprawnień dla europejskiego przemysłu.

Chodzi o klimat, czy o protekcjonizm?

Unia Europejska tłumaczy wprowadzenie CBAM walką z tzw. „ucieczką emisji” (carbon leakage). To zjawisko polega na tym, że europejskie firmy, obciążone wysokimi kosztami uprawnień do emisji, przenoszą produkcję do krajów o mniej restrykcyjnych przepisach klimatycznych. W efekcie globalne emisje CO2 wcale nie spadają – po prostu zmieniają lokalizację.

Komisarz ds. klimatu Wopke Hoekstra wyjaśniał: „Celem jest uniknięcie sytuacji, w której na przykład produkcja pralek z Polski zostanie przeniesiona poza Unię Europejską, ponieważ CBAM podniesie cenę metalu. Chcemy mieć pewność, że system działa i jest sprawiedliwy dla wszystkich.”

Przeczytaj także:  Kiedy naprawa AGD się nie opłaca?

Z perspektywy unijnych producentów CBAM ma wyrównać warunki konkurencji. Polski producent pralek, który musi płacić za emisje podczas zakupu europejskiej stali, będzie teraz konkurował na równych zasadach z importerami z Azji.

Z drugiej strony, krytycy mechanizmu – w tym Chiny i Indie – nazywają CBAM „jednostronną miarą handlową” i formą ukrytego protecjonizmu. Niezależnie od tego, kto ma rację, jedno jest pewne: to konsumenci ostatecznie odczują zmianę na własnych portfelach.

Co jeszcze podrożeje oprócz AGD?

CBAM nie ogranicza się tylko do pralek i lodówek. Mechanizm dotknie wiele kategorii produktów codziennego użytku:

Motoryzacja: Samochód zawierający średnio 1000 kg stali i 200 kg aluminium może być droższy o około 2000-2500 złotych. Najbardziej ucierpią chińskie marki elektryczne (MG, BYD, Omoda) oraz modele Tesli importowane z fabryki w Szanghaju.

Materiały budowlane: Importowane śruby i złącza mogą podrożeć o 15-25%, a konstrukcje aluminiowe (stolarka okienna, ogrody zimowe) nawet o 20-40%.

Elektronarzędzia: Marki takie jak Ryobi, Milwaukee czy sieciówkowe Parkside i MacAllister również odczują wzrost cen.

Najczęściej zadawane pytania

Czy CBAM to podatek?

Formalnie CBAM nie jest podatkiem, lecz mechanizmem wyrównawczym. W praktyce jednak działa jak podatek – importerzy muszą kupować certyfikaty, co podnosi koszty, które są przerzucane na ceny końcowe produktów.

Od kiedy dokładnie obowiązuje CBAM?

Okres docelowy CBAM rozpoczyna się 1 stycznia 2026 roku. Importerzy będą musieli kupować certyfikaty, ale pierwsze faktyczne rozliczenia finansowe nastąpią w lutym 2027 roku za emisje z 2026 roku.

Które produkty AGD będą najdroższe?

Najbardziej podrożeją produkty importowane z Chin, Turcji i Indii, szczególnie marki Haier, Midea, Beko, Grundig oraz w pełni importowane modele Samsunga i LG. Urządzenia produkowane w UE będą relatywnie tańsze.

O ile wzrosną ceny pralek i lodówek?

Eksperci przewidują wzrost cen o 5-10%. Pralka za 1800 zł może podrożeć o 150-200 zł, a lodówka za 2500 zł o około 250 zł. Dokładna skala zależy od pochodzenia produktu i emisyjności jego produkcji.

Dlaczego UE wprowadza CBAM?

Głównym celem jest zapobieganie „ucieczce emisji”, czyli przenoszeniu produkcji do krajów o mniej restrykcyjnych przepisach klimatycznych. CBAM ma wyrównać koszty między europejskimi producentami a importerami spoza UE.

Czy CBAM obejmuje tylko AGD?

Nie, mechanizm dotyczy wielu kategorii produktów: surowców (stal, aluminium, cement), sprzętu AGD, części samochodowych, materiałów budowlanych, elektronarzędzi i kompletnych pojazdów.

Czy producenci mogą nie przerzucać kosztów na klientów?

Teoretycznie tak, ale w praktyce większość firm przerzuca dodatkowe koszty na ceny końcowe. Marże w segmencie AGD są stosunkowo niskie, więc producenci będą musieli podnieść ceny, żeby zachować rentowność.

Źródła:

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *